Recenzje sztuk teatralnych

Życie bez retuszu - „Sceny z życia małżeńskiego”. Stary Teatr w Krakowie, 20265-05-15

Życie bez retuszu - „Sceny z życia małżeńskiego”. Stary Teatr w Krakowie, 20265-05-15

„Sceny z życia małżeńskiego” Starego Teatru w Krakowie wyrastają z filmu Ingmara Bergmana, ale nie traktują go jak zamkniętego materiału. Spektakl wraca do pytań o relacje międzyludzkie, nie po to, by je rozstrzygnąć, lecz by pokazać, jak każda pozorna odpowiedź rozsypuje się przy głębszym spojrzeniu.

Krakowska inscenizacja nie zatrzymuje się na pierwowzorze – idzie o krok dalej, głębiej wnika w relacje bohaterów i otwiera nowe warstwy znaczeń oraz dodatkowe wątki. Reżyserka Katarzyna Minkowska bierze istniejący materiał i nie tyle go adaptuje, ile rozszczelnia, wpuszczając do niego współczesną niepewność, dzisiejsze pytania i świadomość życia, z jaką mierzy się współczesny człowiek.

Na scenie pojawiają się trzy pary noszące te same imiona – Marianne i Johan – a jedna z nich jest wersją siebie z przeszłości. Wszystkie pary zmagają się z kryzysem relacji. To interesujący zabieg, sprawiający wrażenie, jakby reżyserka nakładała na siebie różne etapy życia i czasu. Bohaterowie znajdują się bowiem w odmiennych momentach dojrzewania związku i konfrontują się z podobnym wymiarem bliskości, rozczarowania oraz samotności.

Nierozbudowana, ale trafna w swojej symboliczności scenografia autorstwa Łukasza Mleczaka ukazuje współczesną codzienność – mieszkanie rodziny z pokojem, sypialnią i łazienką. Czasem w centrum sceny pojawia się duże łóżko małżeńskie, innym razem stół sugerujący rodzinną jadalnię lub przestrzeń większego, zorganizowanego spotkania odbywającego się w publicznym lokalu. Widzimy bohaterów rozmawiających w trakcie codziennych sytuacji – ubierania się, jazdy samochodem, spotkań z przyjaciółmi czy wykonywania zwykłych domowych i zawodowych czynności. Czasami scena jest mocno rozświetlona, innym razem tonie w mroku, a wtedy centralna przestrzeń, w której rozgrywa się akcja, odbija się wielokrotnie w lustrach przy ścianie, tworząc niepokojący efekt zwielokrotnienia postaci i gestów.

Część akcji jest wyświetlana na ekranie – pokazuje zarówno wcześniejsze wydarzenia (a może sceny istniejące jedynie w wyobrażeniu, przypuszczeniu czy emocjach bohaterów), jak i zdarzenia rozgrywające się równolegle do głównej akcji, pogłębiając znaczenia poszczególnych scen. Jednocześnie zabieg ten wprowadza pewną celową wieloznaczność, która wybija widza z prostego, dosłownego odbioru.

Obrotowa scena sprzyja płynnemu przechodzeniu pomiędzy epizodami, a czasami nakładaniu się scen. W ten sposób widz nie do końca wie, czy te odrębne epizody dzieją się teraz, czy ich dawne echo ma wpływ na dzisiejszą sytuację. Ta celowa niejednoznaczność podkreśla nieostrość ludzkiego doświadczenia i to, że życie rzadko daje się zamknąć w prostych i oczywistych interpretacjach.

Nakładanie się czasu to bardzo trafny trop. Spektakl sugeruje, że kryzys relacji nie jest pojedynczym epizodem przypisanym jednemu momentowi życia, lecz stałym elementem ludzkiego doświadczenia. Może też wskazywać, że niektóre problemy mogły zostać rozwiązane wcześniej, zanim zdążyły się nawarstwić. Wtedy czas przestaje być prostą linią – od szczęścia do kryzysu – a staje się raczej przestrzenią, w której te same pytania wybrzmiewają na różnych etapach życia. To nadaje całości wyraźnie ludzki wymiar.

Sztuka skłania do refleksji nad tym, czym właściwie jest związek, czym jest życie i dlaczego tak łatwo gubimy się w relacjach z innymi, jak i we własnych wyborach. Nadajemy różnym sytuacjom nazwy, klasyfikujemy, próbujemy opisać zasady rządzące światem i często wydaje nam się, że już wszystko rozumiemy – zarówno o życiu, jak i o bliskości. Tymczasem tak naprawdę wciąż jesteśmy w drodze, wciąż uczymy się siebie i drugiego człowieka.

Spektakl porusza również kwestie, które wracają do nas po latach: czy podjęte kiedyś decyzje były właściwe oraz gdzie przebiegają granice pewnych zachowań i w którym momencie warto zareagować. Bohaterowie sztuki patrzą na rzeczywistość przez pryzmat własnych doświadczeń i uproszczeń wynikających z potrzeby własnego komfortu, przez co pomijają wiele faktów i nierzadko mijają się z prawdą. Co więcej, potrafią te ucieczki ubrać w piękne, górnolotne słowa. Bardzo ciekawie pokazany jest wątek unikania i mijania się z prawdą – sposób, w jaki bohaterowie opowiadają historie o sobie, budują narracje i kreują własne role. Pod spodem kryją jednak zagubienie, sprzeczności oraz niepewność co do tego, czego naprawdę chcą od związku i od życia.

Pojawia się też pytanie o granice przemocy w związku. Spektakl pyta, dlaczego ludzie mimo przemocy zostają ze sobą, jak sobie racjonalizują cierpienie i jak znajdują wytłumaczenia dla swoich decyzji. Jak bardzo ludzkie relacje są emocjonalnie splątane i uwikłane.

W tle wyraźnie wyczuwalny jest kontekst myśli Bergmana – bezlitosnego analityka relacji, który często obnażał człowieka bez iluzji, pokazując, jak miłość miesza się z egoizmem, potrzebą kontroli, samotnością i lękiem przed śmiercią. W teatrze bergmanowskim relacje stają się procesem demaskowania.

Jednak w reżyserii Katarzyny Minkowskiej nie ma tu ani prostej diagnozy, ani wyłącznie bezlitosnego studium rozpadu związku – zamiast tego pojawia się szeroka przestrzeń pytań: o to, czy naprawdę rozumiemy siebie i innych oraz czy nasze interpretacje rzeczywistości nie są jedynie próbą uporządkowania jej według własnego widzimisię. Relacje nie zostają tu zamknięte w żadnej tezie, lecz ukazane jako proces nieustannego rozpoznawania, który pozostaje niepełny i wciąż się kształtuje. To perspektywa bardziej otwarta niż sprowadzenie relacji międzyludzkich do jednej, uproszczonej interpretacji. Spektakl prowokuje do pytań: czy naprawdę znamy siebie, czy umiemy kochać i czy wiemy, czym jest bliskość? A może jedynie próbujemy to wszystko nazwać i uporządkować, by w teorii miało to sens i stało się spójną opowieścią o atrakcyjnej wersji własnego życia, którą pokazujemy światu?

Z tymi pytaniami widz zostaje po zakończeniu spektaklu. To subtelna, ale jednocześnie trafna i bardzo głęboka sztuka, która precyzyjnie – pomimo subtelności wyrazu – pokazuje świat takim, jakim go sobie sami tworzymy.

Narodowy Stary Teatr w Krakowie

Spektakl: „Sceny z życia małżeńskiego”

Data: 15 maja 2026 r.

 

TWÓRCY

na podstawie Ingmara Bergmana

Katarzyna Minkowska - reżyseria

Małgorzata Maciejewska - dramaturgia | adaptacja

Agata Teperek - przekład

Krystyna Lama Szydłowska - choreografia, koordynacja scen intymnych

Wojciech Frycz - muzyka

Łukasz Mleczak - scenografia

Jola Łobacz - kostiumy

Monika Stolarska - reżyseria świateł

Krzysztof Sokołowski - inspicjent

Julia Nowak - asystentka scenografa

Julia Lange - asystentura studencka WRD, AST Kraków

Janusz Szymański - video | operator kamery

Ewa Kałat - operatorka kamery

Tomasz Dzierwa - sufler

 

OBSADA

Natalia Kaja Chmielewska - MARIANNE Z PRZESZŁOŚCI / EWA / ANNA

Magda Grąziowska - MARIANNE

Ewa Kaim - KATARINA

Anna Radwan - MARIANNE

Łukasz Szczepanowski - JOHAN Z PRZESZŁOŚCI / TED

Szymon Czacki - JOHAN

Juliusz Chrząstowski - JOHAN

Michał Majnicz - PETER

Fot. HaWa

Brak komentarzy
Szukaj