Recenzje sztuk teatralnych

Wszystko będzie dobrze (chyba). Teatr Zagłębia, Sosnowiec, 2025-03-29

Wszystko będzie dobrze (chyba). Teatr Zagłębia, Sosnowiec, 2025-03-29

W ramach XXXI edycji Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych Teatr Powszechny w Łodzi zaprosił widzów na spektakl niecodzienny – żywiołowy, wielowarstwowy i bardzo aktualny. Teatr Zagłębia w Sosnowcu stawia przed widzem pytanie o moc wybaczania – zarówno innym, jak i sobie. Wprowadza nas w świat, gdzie stare urazy zderzają się z pragnieniem uzdrowienia, a postaci zmagają się z ciężarem przeszłości. To opowieść o tym, jak trudno jest uwolnić się od gniewu, ale i o tym, jak wielką siłę może dać akt prawdziwego wybaczenia. Czasem wszystko zaczyna się od książki znalezionej w teatrze. A czasem – od tego, co nigdy nie zostało wypowiedziane. Bo nawet teatr ma swoje sekrety.

Sztuka „Persona. Ciało Bożeny” Teatru Zagłębia obejmuje wiele warstw i tematów. Wykorzystuje przy tym zabieg metateatru – teatru w teatrze – który wprowadza na scenę dodatkowy poziom narracji i refleksji. Oparta na tekście i dramaturgii Huberta Sulimy, w reżyserii Jędrzeja Piaskowskiego, przedstawia historię grupy artystów teatralnych z Sosnowca, przygotowujących spektakl pod kierunkiem Wielkiego Reżysera – Krystiana L. Nietrudno się domyślić, że chodzi o Krystiana Lupę – postać-legendę, symbol i autorytet polskiego teatru. Ów spektakl w spektaklu, stanowiący drugi wymiar przedstawienia, opowiada historię tytułowej Bożeny – pani sprzątającej w teatrze. Bożena opowiada o swoim życiu, przywołuje wspomnienia i swoje przeżycia, co tworzy następny wymiar. W tle rozwijają się też inne wątki i motywy składające się na wielowarstwową strukturę całej sztuki. Narracje przenikają się ze sobą, a ich gęstość nie przytłacza – przeciwnie, pozostaje klarowna i czytelna. To tym bardziej godne uwagi, że metateatralność, choć chętnie wykorzystywana, bywa trudna w realizacji. Niejednokrotnie trudno jest utrzymać odpowiedni dystans pomiędzy poszczególnymi poziomami przedstawienia – tu jednak udaje się zachować balans między światem relacjonowanym (spektaklem wewnętrznym) a światem, który je tworzy, komentuje i parodiuje (poziom zewnętrzny).

Poruszane są tu takie tematy jak nienawiść i przebaczenie, polityka i funkcjonowanie środowiska teatralnego, rywalizacja międzyludzka oraz kompleks prowincji i bycia gorszym. Spektakl zderza te wątki na różnych poziomach, dzięki czemu stają się one częścią szerszej refleksji o polskich przywarach i o naszej tożsamości (ukształtowanej przez złożone dzieje Polski) – zarówno tej jednostkowej, jak i zbiorowej.

Krystian Lupa jako reżyser znany nie tylko w Polsce, ale i na świecie, stworzył cykl spektakli zatytułowanych Persona, poświęcony wielkim ikonom kultury. Tymczasem w spektaklu Teatru Zagłębia Personą staje się zwykła osoba – nie medialna, nie znana, lecz pani sprzątająca w teatrze, żyjąca prostym życiem. To celowy kontrast wobec przerostu ego Reżysera i zarazem przewrotna gra – bo cała sztuka Teatru Zagłębia to jedna wielka farsa, autoironiczna zabawa konwencją oraz demaskowanie stereotypów polskiego myślenia i działania.

Spektakl opowiadający historię Bożeny osadzony jest w robotniczym Sosnowcu (mieście leżącym w Zagłębiu Dąbrowskim) w realiach lat dziewięćdziesiątych XX wieku – w okresie, gdy region przeżywał głęboki kryzys: upadek przemysłu ciężkiego, zamykanie kopalń, rosnące bezrobocie, biedę i lęk o przyszłość. Robotnicze rodziny skupione na przetrwaniu, kurczowo trzymały się swoich przekonań i wartości. Choć Zagłębie i Śląsk leżą blisko siebie i łączy je przemysłowa przeszłość, dzieli je odmienna tożsamość kulturowa. Sosnowiec, żyjący w cieniu Katowic, odczuwa nieustanną rywalizację i porównania z tą śląską stolicą.

Spektakl porusza także temat nienawiści w polityce – odwiecznej walki dwóch ścierających się ze sobą obozów. W przewrotny i humorystyczny sposób ukazuje napięcia między głównymi partiami politycznymi w Polsce, jednocześnie sugerując możliwość ich przezwyciężenia. Jedna z najciekawszych scen to ta, w której Donald Tusk odwiedza konającego Jarosława Kaczyńskiego i żegna się z nim z niespodziewaną serdecznością – opłakując go i całując czule w dłonie. To moment jednocześnie farsowy, nasycony lekkością, autoironią i wyraźnym pytaniem: czy pojednanie – nawet symboliczne – jest w ogóle w polityce możliwe? Czy przerost ego i walka polityków o swoje racje są silniejsze niż dobro całego społeczeństwa?

Ten spektakl to też dyskusja o przemocy w teatrze i o nadużyciach w instytucjach kultury. Wspomniany wielokrotnie Krystian Lupa w swoim rzeczywistym życiu artystycznym dopuszczał się wielu przekroczeń względem współpracowników. Z dominującym poczuciem wyższości, wymuszał swój styl pracy, porzucał zespoły w trakcie prób, zajmując się swoimi prywatnymi sprawami. Szeroko w środowisku teatralnym odbił się dosyć oryginalny protest aktorki Joanny Szczepkowskiej dotyczący warunków współpracy z Lupą. Zresztą w spektaklu następują wielokrotne nawiązania do kilku osób ze środowiska teatralnego – do Joanny Szczepkowskiej właśnie, czy do Moniki Strzępki, znanej z innego incydentu.

Zaś historia tytułowej Bożeny to w gruncie rzeczy kilka splecionych ze sobą opowieści. To historia samotnej matki wychowującej córkę, która ucieka w świat iluzji i nierealnych marzeń. To również opowieść o homofobii – o braku akceptacji dla brata, który wybrał drogę życia jako osoba homoseksualna. Bożena nie potrafi zrozumieć, jak trudne było dla Bogdana życie w ukryciu, w ciągłym lęku przed odrzuceniem. Gdy dowiaduje się, że partnerem Bogdana jest Ślązak, w Bożenie wybucha nagła, irracjonalna nienawiść – mieszanka uprzedzeń, poczucia zdrady i rozczarowania. To właśnie ta nienawiść, wynikająca z braku zrozumienia i empatii, sprawia, że brat wyjeżdża za granicę, by zacząć nowe życie. Bożena jednak nie potrafi mu tego wybaczyć – uważa, że porzucił rodzinę z egoistycznych pobudek. Jej żal i gniew są tak silne, że zaciemniają jej obraz rzeczywistości, odbierając trzeźwe myślenie i zdolność współczucia. I znowu nienawiść – taka nasza polska przypadłość.

Kostiumy i scenografia odgrywają w spektaklu istotną rolę, podkreślając zarówno konwencję farsy, jak i metaforyczny wymiar opowieści. Bożena przez cały czas nosi fartuch – jakby ten element stroju ją definiował, stapiał się z nią, był zbroją chroniącą przed światem, przed zmianą i rozwojem. Fartuch staje się symbolem jej utknięcia w przeszłości, w powtarzalności i niezgodzie na nowe. Również fryzury, stylizowane na czasy PRL, mają charakterystyczną rolę w budowaniu atmosfery. Są śmieszne, przerysowane, momentami groteskowe – co wzmacnia farsowy ton i wprowadza dystans.

Równie ważna jest scenografia – oszczędna, ale znacząca. Ponieważ mamy do czynienia z teatrem w teatrze, przestrzeń sceniczna zawiera „scenę wewnętrzną” – z symbolicznymi kulisami i drzwiami, przez które przechodzą aktorzy grający w spektaklu wewnątrz spektaklu. Momenty opowieści bohaterów i ich wspomnień – wprowadzenia trzeciego wymiaru – są wyraźnie zaznaczone za pomocą zmiany światła i muzyki, co pozwala oddzielić te poziomy narracji i podkreślić ich symboliczne znaczenie.

Metateatralność w tym przypadku nie tylko odsłania mechanizmy teatru, ale też unaocznia, jak bardzo życie przypomina przedstawienie – z rolami, przebraniami i maskami. I oczekiwaniami. Bo każdy przecież ma jakieś oczekiwania względem życia. A historia bohaterów grających w spektaklu Reżysera pokazuje, co ten spektakl wydobył z nich, jakie struny w nich poruszył, jakie pobudził nadzieje na lepsze życie – bo granie w spektaklu Wielkiego Reżysera to przecież wielka szansa, która wiąże się z nadziejami na bycie zauważonym i docenionym.

Rozmowy bohaterów, choć osadzone w konwencji farsy – o rodzinie, pojednaniu i rozliczeniach międzyludzkich – wcale nie są jedynie komiczną grą słów. Ich przerysowanie staje się narzędziem ukazującym głębsze, często trudne emocje i pytania, które nie pozostają bez odpowiedzi. Bożena, podczas pracy przypadkowo natrafia na książkę o radykalnym wybaczaniu, która ją fascynuje. Zaczyna stosować w swoim życiu procesy opisane w książce, co prowadzi do jej ogromnej zmiany, którą postanawia podzielić się z innymi.

Punktem wyjścia do całego spektaklu Teatru Zagłębie jest właśnie temat wybaczania. Z niego się rozwinął kontekst teatralny (nawiązanie do stylu pracy Krystiana Lupy i Moniki Strzępki). A temat rywalizacji i kompleksu jednych względem drugich jest tak powszechny, że aż sam się nasunął. Twórcy Teatru Zagłębia zainteresowali się tematem radykalnego wybaczania i pomyśleli, jak to było, gdyby w Polsce ludzie zaczęli sobie wybaczać. To idealistyczna wizja (choć może w dalszej przyszłości możliwa) doprowadziła sosnowskich twórców do stworzenia tak niesamowitego i pełnego lekkości dzieła.

Kiedyś (w latach dziewięćdziesiąte w Polsce?) pojawił się temat pozytywnego myślenia, który wniósł świeżą energię do polskiego myślenia pełnego lęków, skupionego na przeszłości i na przetrwaniu. Jednak pozytywne myślenie, choć ma swoje zalety, ma również swoją ciemniejszą stronę. Stosowane bezrefleksyjnie w każdej sytuacji może prowadzić do lekceważenia prawdziwych odczuć – swoich i innych – w momentach, które wymagają głębszej analizy i zrozumienia.

Podobnie jest z radykalnym wybaczaniem, które zyskało popularność w Polsce dzięki książce Colina C. Tippinga. Sama idea jest piękna, ale w rękach osób nieświadomych jej głębi może prowadzić do nadużyć. Stosowana wśród ludzi gotowych na zmianę i otwartych na ten proces, może przynieść oczyszczenie skostniałej, starej energii. Zaś wymuszanie przebaczenia na osobach, które zostały skrzywdzone i nie są jeszcze gotowe, by wybaczyć, stanowi formę przemocy. Temat radykalnego wybaczania zyskał ogromną popularność w środowiskach rozwoju duchowego, a jego złe użycie doprowadziło do licznych nadużyć ze strony guru duchowych, wymuszających według nich jedyną słuszną drogę na swoich uczniach. Jak się okazuje, ten temat nie ominął również środowiska teatralnego. Ciemna strona radykalnego wybaczania może objawiać się jako ostentacyjne głoszenie szczytnych idei – często zrodzone nawet z dobrych intencji, ale niepoparte ich głębokim zrozumieniem. To nie życie w zgodzie z wartościami, lecz ich odgrywanie i powierzchowne naśladowanie tego, co aktualnie modne. Tak, jak zachowanie Moniki Strzępki, reżyserki teatralnej i dyrektorki Teatru Dramatycznego w Warszawie, która głosiła piękne idee, ale w praktyce – jak twierdzili pracownicy – nie szanowała swoich pracowników.

Spektakl Teatru Zagłębie korzysta z różnych konwencji stylistycznych, poruszając liczne tematy. Czarny humor przeplata się z powagą, a egzystencjalna refleksja współistnieje z teatralnym przerysowaniem, które w zabawny sposób komentuje rywalizację oraz absurdalne zasady obowiązujące w polskim społeczeństwie. Mimo że porusza trudne tematy, spektakl zachwyca czystością przekazu, lekkością i oryginalnością środków wyrazu. Ta lekkość, mimo ciężaru poruszanych kwestii, daje poczucie nadziei, sugerując, że niektóre problemy można rozwiązać – o ile podejdzie się do nich z dojrzałością i pełną świadomością zastanej sytuacji.

Teatr Zagłębia w Sosnowcu

Spektakl: „Persona. Ciało Bożeny”

Data: 29 marca 2025 r.  

Miejsce przedstawienia: Teatr Powszechny w Łodzi  

Reżyseria, scenografia: Jędrzej Piaskowski

Tekst, dramaturgia i reżyseria światła: Hubert Sulima

Koncept, postaci, fabuła, dialogi: Jędrzej Piaskowski i Hubert Sulima

Kostiumy: Rafał Domagała

  

Obsada:

Agnieszka Bałaga-Okońska

Natalia Bielecka

Ryszarda Bielicka-Celińska

Katarzyna Giżyńska

Mirosława Żak

Aleksander Blitek

Paweł Charyton

Tomasz Kocuj

Fot. Jeremi Astaszow

Brak komentarzy
Szukaj