Recenzje sztuk teatralnych

Własność i pamięć – „Protest kielecki. Do kogo należą Kielce?”. Teatr im. Żeromskiego w Kielcach, 2026-04-22

Własność i pamięć – „Protest kielecki. Do kogo należą Kielce?”. Teatr im. Żeromskiego w Kielcach, 2026-04-22

Dom, do którego się wraca – i który w międzyczasie zmienił właściciela. Bo ktoś zdążył wykupić udziały, przejąć kontrolę, utrudnić życie tym, którzy jeszcze w nim mieszkają. Spektakl „Protest kielecki. Do kogo należą Kielce?” Teatru im. Stefana Żeromskiego w Kielcach, prezentowany na XXXII Międzynarodowym Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych w Łodzi, dotyka problemu własności przedwojennych nieruchomości – historii w Polsce niedomkniętej i pełnej napięć. Sztuka nie daje prostych odpowiedzi, ale pokazuje, jak długo to pytanie pozostaje otwarte.

Po II wojnie światowej opuszczone, a nie całkiem zniszczone mieszkania zajmowali ci, którzy po prostu musieli gdzieś przetrwać – często nie wiedząc, czy ich właściciele żyją. Gdy właściciele wracali, zastawali domy zajęte przez innych. Tak rodziły się konflikty między prawem, koniecznością i moralnością, których nie dało się łatwo rozstrzygnąć, a które w wielu przypadkach nigdy nie zostały uporządkowane.

Historia nie tyle się skończyła, ile zmieniła narzędzia. Nieuregulowana własność, rozproszeni spadkobiercy, brak dokumentów – wszystko to tworzy przestrzeń zawieszenia, w której nieuporządkowana przeszłość rodzi zarówno bezradność, jak i pole do cynicznego wykorzystania: obchodzenia prawa, skupowania udziałów i wywierania presji na mieszkańców.

Na tym tle, które wciąż pozostaje żywe i nierozwiązane, spektakl „Protest kielecki. Do kogo należą Kielce?” w reżyserii Jakuba Skrzywanka pokazuje, że temat nie jest zamkniętym rozdziałem, lecz trwającym bolesnym procesem. Ukazuje to złożone zjawisko na przykładzie Kielc, ale jego odsłony obecne są także w wielu innych miejscach w Polsce.

Sztuka oparta jest na tekście Julii Nowak i Jakuba Skrzywanka, z dramaturgią Julii Nowak i Pawła Sablika. Spektakl zbudowany jest jako doświadczenie, a nie linearnie opowiedziana historia. Twórcy rzucają widza w sam środek wydarzeń, stawiając go wobec niejasności, absurdu i zagmatwań tego świata. Widz nie siedzi bezpiecznie w fotelu – zostaje wciągnięty w kolejne sytuacje, zmuszony do przemieszczania się, zmiany perspektywy i uczestnictwa.

Najpierw bierzemy udział w niemal kabaretowym instruktażu wykupu nieruchomości – lekkim w formie, ale podszytym niepokojem kursie w stylu „Jak w 3 krokach zostać właścicielem kamienicy”. Potem trafiamy do przestrzeni urzędu, gdzie chaos, bezsilność i nieprzejrzysty system brzmią aż nazbyt znajomo. To już nie teatr w klasycznym sensie, lecz sytuacja, którą wielu widzów rozpoznaje z własnego doświadczenia.

Ostatnia część – chłopskie wesele z 1945 roku, tuż po zakończeniu wojny – przynosi wyraźną zmianę tonu. Pojawia się pełnowymiarowa scena, wreszcie gasną światła nad widownią, rozbrzmiewa muzyka i wyłania się wspólnota – prawdziwe wesele, osadzone w wiejskich rytuałach. To święto ludzi, którzy próbują zacząć od nowa w świecie, który tak długo był w rozsypce. Jedno zdarzenie wystarcza jednak, by cały porządek się rozsypał. Ten fragment jest najbardziej klasyczny w formie, a zarazem najbardziej emocjonalny.

Widz przemieszcza się między kolejnymi częściami spektaklu, nie mając stałego miejsca. To przemieszczanie nie jest wyłącznie zabiegiem formalnym – staje się częścią opowieści. Zmieniając miejsca, zmieniamy też sposób patrzenia: z obserwatora stajemy się świadkiem, a momentami niemal uczestnikiem.

Finał – wyrzucenie widzów z wesela krótkim „wynocha!” – domyka całość w sposób brutalny i niekomfortowy. Nie ma tu miejsca na bezpieczne oklaski ani estetyczne domknięcie. Zostajemy wyprowadzeni z tej historii w sposób, który przywołuje poczucie wyrzucenia i wykluczenia. Po opuszczeniu teatru spektakl nie pozwala się od siebie oddzielić – zostawia widza z poruszającym obrazem, który rozszerza jego znaczenie poza samą scenę. Widzowie natrafiają jeszcze na ciało „martwego” Żyda – echo wcześniejszej sceny.

Twórcy budują teatr doświadczenia – taki, w którym forma nie jest ozdobą, lecz narzędziem konfrontacji. Groteska nie rozładowuje napięcia, tylko je wzmacnia, odsłaniając mechanizmy działające bez żadnego dystansu.

W tej rozbudowanej strukturze równie ważne jak sama koncepcja są role, które nadają jej konkretny, rozpoznawalny wymiar.

Za rolę wściekłej kierowniczki urzędu Beata Wojciechowska spokojnie mogłaby dostać teatralnego Oscara. Z dużą wiarygodnością wciela się w postać i trafnie oddaje specyfikę pracy urzędniczej, znakomicie pokazując „zaangażowanie” pracownika polskiego urzędu. Ostentacyjnie, z lekkim przerysowaniem, miesza herbatę w szklance i wykrzykuje odpowiedzi na niewygodne pytania. Każdą z nich odburkuje z wyraźnym niezadowoleniem – jakby ich udzielanie nie wynikało wprost z regulaminu urzędu. Aktorka oddaje realia pracy urzędniczej z taką precyzją, że trudno oprzeć się wrażeniu, iż nie jest to już obserwacja, lecz doświadczenie z pierwszej ręki.

Na uwagę zasługuje także wspaniała Klaudia Janas jako z pozoru nieporadna, bezrobotna Iza – gotowa zrobić wszystko, by podreperować swój budżet – oraz Kuba Golla w roli coacha w błyszczącym, cekinkowym garniturze. To celna karykatura współczesnego guru, zbierającego lajki i zachwyty za efektowne, lecz puste frazesy – za iluzję sensu, który nic nie znaczy, ale dobrze się sprzedaje.

Spektakl nie zatrzymuje się na jednej historii, ale pokazuje jej źródła i konsekwencje – od powojennego chaosu po współczesne mechanizmy. Własność w Polsce wciąż pozostaje niedomknięta, a jej skutki – choć zmieniły formę – nadal są żywe.

To nie tylko opowieść o tym, co było i co jest, ale o tym, jak długo trwa cień dawnych zdarzeń i jak bezwzględnie potrafią one kształtować teraźniejszość. Jak to możliwe, że wojna sprzed siedemdziesięciu lat nadal wpływa na naszą rzeczywistość? Ile jeszcze konfliktów zbrojnych potrzeba, by dostrzec, jak głębokie i długotrwałe są ich konsekwencje?

Teatr im. Stefana Żeromskiego w Kielcach

XXXII Międzynarodowy Festiwal Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych w Łodzi

Spektakl: „Protest kielecki. Do kogo należą Kielce?”

Data: 22 kwietnia 2026 roku

Miejsce prezentacji: Teatr Powszechny w Łodzi

Tekst, dramaturgia: Julia Nowak

Tekst, reżyseria: Jakub Skrzywanek

Dramaturgia: Paweł Sablik

Scenografia, reżyseria świateł: Agata Skwarczyńska

Kostiumy: Lila Dziedzic

Muzyka: Szymon Tomczyk

Choreografia: Agnieszka Kryst

Współpraca reporterska: Piotr Szostak

Konsultacje językowe: Stanisław Cygan

Przygotowanie śpiewu ludowego: Ewa Grochowska

Kapela weselna: Ewa Grochowska, Dorota Murzynowska, Marcin Żytomirski

Wykonanie dekoracji – pająka weselnego wg własnego projektu: Tomasz Arkadiusz Iskierka

Wykonanie haftów na kostiumach wg własnego projektu: Klara Anna Makowczyńska

Inspicjentka, suflerka: Klaudia Sobura

 

Obsada

Dagna Dywicka - uczestniczka Tamara / przewodnicząca / starościna

Klaudia Janas - uczestniczka Iza / aktywistka / panna młoda

Beata Wojciechowska - urzędniczka / członkini 3 / matka panny młodej

Mateusz Bernacik - uczestnik Marcin / aktywista / pan młody

Kuba Golla - prowadzący / członek 2 / starosta

Łukasz Pruchniewicz - uczestnik Jarek / członek 1 / ojciec panny młodej

Dawid Żłobiński - uczestnik Ludwik / członek 4 / Szlojm Himelfarb

Fot. – duet HaWa

Brak komentarzy
Szukaj