Recenzje sztuk teatralnych

Wśród zaproszonych na 45. Warszawskie Spotkania Teatralne gości znalazł się NTGent – miejski teatr działający w Królewskim Teatrze Holenderskim w Gandawie. Spektakl belgijskich twórców „Medea’s children” oparty na micie o Medei to niepokojąca opowieść o przemocy, bezradności i współczesnym świecie widzianym oczami dziecka. Dziecięcy bohaterowie – śledzeni przez kamerę, komentujący i odgrywający historię – stają się jednocześnie świadkami, ofiarami i oprawcami w okrutnej opowieści o świecie dorosłych. W tej niezwykłej teatralnej formie twórcy łączą przestrzeń niewinności z tragiczną narracją, budując poruszające „teatrum w teatrze”. To nie tylko zaskakująca interpretacja tragedii Eurypidesa, ale także bolesna diagnoza świata, który my – dorośli – tworzymy dzieciom, i tego, jak przejmują one nasze emocje oraz wzorce zachowań.
Prawdopodobnie w pierwotnej wersji mitu o Medei i Jazonie – według najstarszych przekazów – to nie Medea zabija swoje dzieci. Dopiero Eurypides, przekształcając wcześniejsze opowieści, przypisał jej tę zbrodnię. Obecnie za kanoniczną uchodzi właśnie wersja Eurypidesa, w której Jazon, zakochany w córce Kreona, króla Koryntu, postanawia porzucić żonę i ich wspólne dzieci, by związać się z nową kobietą. Medea, upokorzona, zdradzona i potraktowana jak przedmiot, postanawia się zemścić – zabija dzieci, by zadać Jazonowi najdotkliwszy ból.
Twórcy – reżyser Milo Rau na podstawie tekstu teatrolożki Kaatje De Geest – opowiadają klasyczną tragedię Eurypidesa z perspektywy dzieci. To właśnie one są zarówno aktorami, jak i narratorami, pokazując widzom świat dorosłych z dziecięcą czystością, naiwnością i niewiedzą. Towarzyszy im jeden dorosły – zadaje pytania, obserwuje, nagrywa kamerą. Sprawia wrażenie gościa w tym dziecięcym świecie, uczestniczącego w nim na prawach dziecka. Dzięki temu zabiegowi widzowie mogą dostrzec, jak najmłodsi postrzegają trudne emocje – takie jak żal, bezradność czy zdrada – i jak próbują odnaleźć się w świecie dorosłych. Objaśniają te życiowe wyzwania na swój sposób: czasem w sposób poruszający, bo wynikający z czystego serca i braku bagażu życiowego, a czasem niepokojąco – przez zbyt daleko idące uproszczenia wynikające z niepełnej wiedzy o życiu.
Wykorzystanie dzieci w tej inscenizacji pozwala ukazać głębię emocji rodzących się w sposób szczególnie poruszający. Nieobciążone jeszcze społecznymi normami i mechanizmami obronnymi dzieci, reagują na świat z autentycznością i naiwnością, która porusza widza. Ich obecność na scenie wywołuje silne emocje – właśnie dlatego, że pozostają jeszcze niewinne i nieświadome ciężaru dorosłego życia. A jednak jest w tym również coś niepokojącego. Dzieci stają się jednocześnie podmiotami – pokazującymi świat dorosłych z własnej, dziecięcej perspektywy – i przedmiotami teatralnego zabiegu: mówią głosem dorosłych o doświadczeniach, których w pełni nie rozumieją. Nie do końca wiadomo, które z ich wypowiedzi o życiu rzeczywiście pochodzą od nich samych, a które zostały im podsunięte przez dorosłych twórców. A temat, który im powierzono, dotyka jednego z najbardziej bolesnych wymiarów ludzkiego losu.
Reżyser Milo Rau, który już wcześniej sięgał po udział młodych wykonawców w spektaklach poruszających dorosłe, trudne tematy, także tym razem – oddając tragedię Medei w ręce dzieci-aktorów – przewraca do góry nogami utarte schematy myślenia i tradycyjne spojrzenie na teatr. Dzięki temu spektakl staje się niezwykle poruszający. Dodatkowo nietypowe zabiegi kompozycyjne i formalne sprawiają, że widz od samego początku traci grunt pod nogami — nie odnajduje się w znanym porządku narracyjnym i jest nieustannie zaskakiwany.
Spektakl rozpoczyna się od zabawnego spotkania-dyskusji z zespołem artystycznym – formy zazwyczaj zarezerwowanej na zakończenie przedstawienia. Tym razem pojawia się ono na początku i pełni funkcję wprowadzenia, a zarazem burzy oczekiwania widza wobec klasycznej struktury spektaklu. Dyskusja oficjalnie ma pokazać, jak młodzi aktorzy radzili sobie podczas przygotowań i co z tego procesu zrozumieli. W swoich wypowiedziach dzieci dzielą się również refleksjami o codziennym życiu – o trudnościach w rodzinie, w szkole, w relacjach z rówieśnikami – o tym, jak wygląda życie w świecie stworzonym przez dorosłych.
Swobodna rozmowa stopniowo przechodzi w grę aktorską – młodzi wykonawcy raz opowiadają o swoich doświadczeniach, by za chwilę zagrać scenę, o której mówią. Nieustannie przenikają się tu światy: opowiadania i interpretacji, narracji i działania scenicznego, a także codziennego życia i teatralnej fikcji. To swoisty teatr w teatrze – przestrzeń, gdzie opowieść nie tylko się wydarza, ale również rodzi na oczach widzów, komentując samą siebie. W końcu twórcy całkowicie zanurzają się w grze. Początkowe spotkanie, mimo że rozgrywa się na granicy zabawy, jest zapowiedzią czegoś bardzo poważnego. I to zderzenie niewinności i lekkości, z jaką dzieci się wypowiadają, z tragiczną historią, którą przywołują, okazuje się wstrząsające. Zaskakuje widza, porusza i trafia wprost w jego własną, dziecięcą wrażliwość. Uświadamia, jak łatwo skrzywdzić kogoś bezbronnego – niewinną, nieświadomą osobę, która jeszcze nie rozumie tego świata i nie ma siły, by się bronić, ani nie ma narzędzi, by pojąć, co ją spotyka.
Bardzo interesującym zabiegiem jest równoczesne pokazanie dzieci występujących na żywo na scenie oraz ich dorosłych odpowiedników – obecnych jedynie w nagraniu wyświetlanym na ekranie. Kamera rejestruje na bieżąco działania młodych aktorów, a równolegle na ekranie pojawiają się te same gesty i ruchy, odegrane przez podobnie wyglądających dorosłych wykonawców. Ten równoległy obraz – dziecięcej i dojrzałej wersji tej samej sytuacji – tworzy poruszające lustrzane odbicie życia: zestawia niewinność z doświadczeniem, życie teraźniejszością z rozliczaniem przeszłości, otwartość dziecka z uwikłaniami i ograniczeniami dorosłego. To także obraz szans, które dopiero otwierają się przed młodym człowiekiem i tych, które już bezpowrotnie przeminęły, bo dorosły nie udźwignął ciężaru dojrzałości.
Twórcy sięgnęli po mit o Medei i Jazonie, zestawiając go z rzeczywistą historią, która wydarzyła się w Belgii: matka pięciorga dzieci – przez męża zredukowana do roli ciała służącego do reprodukcji – w akcie desperacji zamordowała swoje dzieci, by zemścić się na mężu za odebranie jej godności i człowieczeństwa. Tematyczne powiązanie tego okrutnego zdarzenia z mitem o Medei jest czytelne. Choć sama zbrodnia jest wstrząsająca i trudna do pojęcia, spektakl – szczególnie dzięki przejmującemu monologowi młodziutkiej aktorki grającej Medeę – dosadnie i boleśnie ukazuje skomplikowane emocje bohaterki narastające latami: jej ból, bezradność i poczucie całkowitego opuszczenia, które doprowadziły ją do tak okrutnej decyzji.
Przy całym uznaniu dla tej realizacji, pozostaje jednak pewne „ale”. Zbyt dosłowne, drastyczne ukazanie sceny morderstwa – w tym momenty, w których kamera pokazuje matkę podcinającą gardło dzieciom dużym nożem i krew spływającą po ich ciałach – wydaje się przekroczeniem granicy, której nie powinno się naruszać w teatrze. Wystarczyłby jeden symboliczny obraz, zamiast pięciokrotnego powtarzania tej samej przeraźliwej sceny morderstwa. Tak silny przekaz może nie pozostać bez wpływu na psychikę młodych wykonawców. Również dla widzów – szczególnie wrażliwszych – był to moment zdecydowanie zbyt drastyczny.
Nie wiadomo, jak udział w takiej scenie wpłynie na dalszy rozwój dziecka – młodego aktora – który z woli dorosłych wykonuje ich polecenia. Być może nauczy się, że życie to teatr, a podcięcie żył to tylko scena do odegrania. W ten sposób łatwo stworzyć sobie uproszczony obraz rzeczywistości, zwłaszcza że dziecko, które nie ma jeszcze dojrzałości, by pojąć zawiłości tego świata – świata, w którym nic nie jest czarno-białe – może uwierzyć, że przemoc to tylko rola, a prawdziwe emocje są czymś, co się udaje.
Zaledwie miesiąc temu w Warszawie młody student prawa, postrzegany przez otoczenie jako spokojny i cichy, brutalnie zamordował pracownicę uniwersytetu. Twierdził, że „na świecie istnieją drapieżnicy i ofiary” – a on sam należy do tych pierwszych. Trudno sobie wyobrazić, jak można żyć w takim świecie myślowym. Czy to wpływ brutalnych gier, mediów, czy może coś głębszego – co sprawiło, że młody człowiek przyjął tak skrzywiony obraz rzeczywistości? Niektórzy uciekają w alternatywną rzeczywistość, tworzoną przez brak samoświadomości i emocjonalną niedojrzałość – i nie chcą w sposób odpowiedzialny konfrontować swojego podejścia z rzeczywistością. Ich sposób postrzegania świata i wyciągane wnioski są zawężone do niskiej świadomości. Jeśli w takim stanie umysłu natrafią na przekaz sugerujący, że odebranie życia drugiemu człowiekowi nie jest niczym istotnym, mogą uznać to za usprawiedliwione, a nawet możliwe do wykonania.
Podsumowując – spektakl belgijskich twórców zachwyca oryginalnością i dopracowaniem każdego szczegółu: od przejmującej koncepcji i dojrzałej gry młodych aktorów, przez wzruszające piosenki w ich wykonaniu, po sugestywne operowanie słowem, obrazem i dźwiękiem. Ujmująca obecność dzieci na scenie wprowadza świeżość, emocjonalną prawdę i głęboko porusza widza. Trudno jednak całkowicie pominąć niepokój, który budzą szokujące sceny morderstwa – odgrywane przez dzieci i na nich. Ta artystyczna decyzja, choć zapewne przemyślana, może budzić pytania o granice, wrażliwość i odpowiedzialność w teatrze.
NTGent Gandawa, Belgia
data: 30 maja 2025 r.
spektakl: „Medea’s children”
miejsce przedstawienia: Teatr Dramatyczny w Warszawie, 45. Warszawskie Spotkania Teatralne
autor: Kaatje De Geest
reżyseria: Milo Rau
scenografia: ruimtevaarders (Karolien De Schepper, Christophe Engels)
rekwizyty: Joris Soenen
kostiumy: Jo De Visscher
reżyseria świateł: Dennis Diels
video: Moritz von Dungern
muzyka: Elia Rediger
coaching aktorski: Peter Seynaeve/Lien Wildemeersch
wskazówki dla dzieci: Dirk Crommelinck
produkcja: NTGent
koprodukcja: Wiener Festwochen, La Biennale de Venezia, ITA - Internationaal Theater Amsterdam, Tandem - Scène nationale (Arras Douai)
Obsada:
Peter Seynaeve/Lien Wildemeersch, Anna Matthys/Juliette Debackere, Emma Van de Casteele/Ella Brennan, Jade Versluys/Bernice Van Walleghem, Gabriël El Houari/Aiko Benaouisse, Sanne De Waele/Helena Van de Casteele, Vik Neirinck/Elias Maes