Recenzje sztuk teatralnych

Napięcie bez napięcia - „The End”. Komuna Warszawa, 2026-04-30

Napięcie bez napięcia - „The End”. Komuna Warszawa, 2026-04-30

Od napompowanego, kolorowego pomnika do prób wydostania się z jego wnętrza – między groteską a buntem rozgrywa się „The End” w Komunie Warszawa. To opowieść o końcu, który nie przynosi ukojenia. Nie jest to finał w disneyowskim sensie, lecz raczej moment zawieszenia – bez pocieszenia i jasnej puenty. Co zostaje, gdy znika obietnica szczęśliwego zakończenia, jaką narzucają popkulturowe narracje?

Spektakl według koncepcji i choreografii Magdy Jędry i Kasi Kanii, z muzyką zespołu „Nagrobki”, próbuje odpowiedzieć na to pytanie, operując absurdem. Koncepcja realizowana jest poprzez ruch o charakterze współczesnym, któremu towarzyszą ironiczne teksty piosenek oraz mocna, punkowa muzyka, wprowadzające widza w stan lekkiego odrealnienia. Tam, gdzie ta forma pozostaje żywa, rodzi się sens. Jednak tam, gdzie zaczyna się powielać – pojawia się pustka.

Początek jest znakomicie wymyślony i zaskakujący. Widać wyraźnie zarysowaną strategię, której twórcy konsekwentnie się trzymają. Artyści witają widza w absurdalnej sytuacji: ubrani w napompowane powietrzem, kolorowe plastikowe formy tworzą osobliwą konstrukcję – majestatyczny pomnik. Dopiero patetyczne, krótkie „koniec”, niczym ogłoszenie końca świata, uruchamia lawinę zmian. Choć widz nadal nie wie, co go dalej czeka.

Bohaterowie powoli próbują wydobyć się z tych plastikowych, nadmuchanych form. To czytelny symbol pustego, kolorowego piękna, które wygląda dobrze, ale w praktyce nie ma większego sensu i utrudnia życie. Te nieporadne próby uwolnienia się są bardzo zabawne – artyści nie są w stanie swobodnie działać, z trudem się poruszają, dopóki nie spuszczą z kostiumów powietrza. Sam proces jego uchodzenia zostaje teatralnie wyolbrzymiony przez nagłośnienie świstu powietrza.

Po tym dramatycznym przeistoczeniu następuje nowy moment – muzyka zespołu „Nagrobki”, duetu Macieja Salamona i Adama Witkowskiego. Mocna, poruszająca, z groteskowymi tekstami. Znużeni disneyowskim happy endem wykonawcy dzielą się własnym widzeniem końca różnych historii – pozbawionym pocieszenia, nielukrowanym. To zderzenie jest wyraźnie odczuwalne i mocno poruszające.

Po pewnym czasie pojawia się jednak rozjazd między koncepcją a wykonaniem. To, co na poziomie pomysłu działa rewelacyjnie, w realizacji zaczyna się rozpraszać. Zbyt długie przerwy w działaniu nie prowokują widza do myślenia, lecz przeciwnie – wprowadzają zawieszenie, które nuży i przytłacza.

Największy problem ujawnia się w ruchu – ciężkim, przysadzistym, pozbawionym wyraźnej idei przewodniej. Sprawia on wrażenie nieobecnego, jakby nie niósł znaczeń, które spektakl deklaruje. Mechaniczne gesty i fizyczna ciężkość kłócą się z finezją tekstów i głębią muzyki. Zamiast doświadczenia rozpadu dostajemy jego powierzchowny znak – powtarzalny i pozbawiony napięcia. Sekwencje oparte na opadaniu i przewalaniu się po scenie nie budują znaczenia, lecz je rozmywają. Na początku jeszcze ciekawą jakość wnosi solo Magdy Jędry, jednak w duecie tancerki tracą wcześniejszą lekkość. Zamiast początkowego, ironicznego nihilizmu pojawia się niezręczność gestu, który niewiele wyraża.

Nihilizm jako idea wymaga precyzji – inaczej zamienia się w obojętność i nudę. Absurd działa tylko wtedy, gdy jest napięciem między sensem a jego brakiem. Gdy zostaje tylko brak – przestaje być znaczący, przestaje cokolwiek wyrażać.

Szkoda, bo sama idea tego widowiska jest niezwykła. Muzyka i teksty piosenek są naprawdę znakomite. Spektakl zaczyna się z energią i wyrazistością, ale z czasem sam zaczyna tracić to, o czym chce opowiadać. Być może twórcy zatracili moment, w którym ciekawy absurd zaczyna przemieniać się w monotonny, nużący gest.

Zasada jest jedna – obecność. W teatrze fizycznym nie da się zastąpić obecności artysty ani formą, ani ideą. To właśnie obecność decyduje, czy widz doświadcza sensu – czy tylko patrzy na jego nudną symulację. Ruch sceniczny, zwłaszcza ten najbardziej surowy, potrzebuje wewnętrznej konieczności. Tu często miałam wrażenie, że gest nie wynika z obecności, lecz z formalnej decyzji podyktowanej impulsem.

Komuna Warszawa

Spektakl: „The End”

Data: 30 kwietnia 2026 roku 

 

Zespół

Koncepcja, choreografia, performans: Magda Jędra, Kasia Kania

Muzyka, teksty piosenek, performans: Nagrobki (Maciej Salamon, Adam Witkowski)

Dramaturgia i tekst piosenki „Rozczarowanie”: Anka Herbut

Kostiumy i scenografia: Marta Szypulska

Reżyseria świateł: Jędrzej Jęcikowski

Zdjęcia: Mariusz Krawczyk (@sillyseasonimages)

Konsultacje/feedback: Szymon Adamczak

Outside eye w procesie: Anna Majewska

Dewelopment kreatywny: Alicja Berejowska

Instytucja partnerska: Gdański Archipelag Kultury Stacja Orunia

 

Zdjęcia: Pat Mic

Brak komentarzy
Szukaj