Recenzje sztuk teatralnych

„Kreacje” to cykl warsztatów choreograficznych w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej w Warszawie, w których tancerze baletowi samodzielnie tworzą i prezentują własne choreografie, biorąc odpowiedzialność także za całą oprawę artystyczną i organizację swoich spektakli. To przestrzeń twórczych poszukiwań i rozwijania indywidualnego języka ruchu. Z roku na rok coraz wyraźniej krystalizuje się artystyczna dojrzałość uczestników – ich choreografie stają się bardziej świadome, spójne i odważne. Trzy wyjątkowe tegoroczne dzieła – Kristófa Szabó, Antonio Lanzo i Gianniego Melfi – są tego najlepszym dowodem: świadczą o ugruntowanej dojrzałości artystycznej ich twórców i wyrazistym, autorskim języku tanecznym. To choreografie, które mogą z powodzeniem funkcjonować jako samodzielne spektakle sceniczne.
Siedemnasta edycja Kreacji trwała cztery wieczory – 25, 26, 27 i 29 kwietnia 2025 roku. W kameralnej Sali Młynarskiego Teatru Wielkiego – Opery Narodowej w Warszawie swoje choreografie zaprezentowało siedmioro twórców: Ivan Pal, Eugénie Hecquet, Joanna Drabik, Gianni Melfi, Anna Hop, Kristóf Szabó oraz Antonio Lanzo.
Ivan Pal – SWING’A DING
Wieczór rozpoczął Ivan Pal miniaturą inspirowaną tańcem towarzyskim, stworzoną z myślą o musicalach. To jego pierwszy udział w Kreacjach – debiut, który zapowiada ciekawy rozwój choreograficznej drogi. W jego układzie dwoje tancerzy wykonało energetyczny duet tańca swingowego – żywiołowy, pełen radości i celebrujący życie. Akrobatyczne figury podkreślały dynamikę i wysoki poziom techniczny, a sama choreografia była prawdziwą afirmacją ruchu i zabawy. Całość tworzyła lekki, energetyczny klimat – jakby wyjęty prosto z filmów muzycznych, w których taniec staje się nie tylko wizualną przyjemnością, lecz także fantazyjną kombinacją ruchów i sugestywnie opowiedzianą historią.
Eugénie Hecquet – O.N.S.
Eugénie Hecquet nieustannie poszukuje – zarówno w warstwie formalnej, jak i tematycznej. Jej choreograficzna podróż to proces odkrywania i rozwijania własnego języka ruchu, który, mimo czasami zupełnie odmiennych poszukiwań i nie zawsze łatwego w odbiorze tematu, jest bardzo oryginalny i niepowtarzalny. Tym razem choreografka opowiedziała historię namiętnego spotkania dwojga ludzi. Przekaz był jasny i czytelny, a autorski ruch – sugestywny, precyzyjnie oddający emocjonalne napięcie i intensywną bliskość rodzącą się między dwojgiem ludzi w jedynym, niepowtarzalnym spotkaniu. Tak klarowny ruch i świadomy język, w którym każda idea znajduje swój wyraz w ruchu, nie są łatwe do osiągnięcia – bez ani jednego słowa została opowiedziana historia zrozumiała wyłącznie poprzez taniec. Muzyka pięknie współgrała z treścią, ale nie narzucała się jako główny nośnik przekazu. Taniec był na tyle pełen treści, że nie potrzebował mocnego akompaniamentu – to on nadawał ton, a muzyka podkreślała jego nastrój, nie dominując nad nim i nie przejmując ciężaru narracji.
Joanna Drabik – BWRSV_263
Joanna Drabik skupiła się bardzo ciekawym pomyśle – na połączeniu muzyki i barokowego języka ruchu z tańcem klasycznym i współczesnym. Tancerze wykonywali skodyfikowane, pełne przepychu gesty barokowe – z teatralnym gestem, dekoracyjnie wygiętymi palcami i sztywną linią ciała – kontrastujące z miękkim, płynnym ruchem baletowym oraz dynamiczną energią tańca contemporary. To zderzenie stylów stworzyło efektowną i intrygującą kompozycję sceniczną. Do tego choreografka zabawiła się także rekwizytem, wykorzystując gumy, które stały się integralną częścią choreografii. Tancerze owijali je wokół siebie i wplatali je w dynamiczne, pełne ekspresji ruchy, co wzbogaciło przedstawienie o dodatkową warstwę wizualną i symboliczną.
Nie do końca przekonującą była obecność tancerza barokowego Edgara Lewandowskiego wśród tancerzy klasycznych – w niektórych momentach ich interakcje były to po prostu nijakie lub nieczytelne. Niektóre dziwne, niekontrolowane ruchy wydawały się zbyt intensywne, biorąc pod uwagę estetykę samego przedstawienia. Natomiast interesujące były momenty świadomej konfrontacji wszystkich tancerzy, które ukazywały kontrast między sztywnym barokowym ruchem a swobodną ekspresją klasyczną i neoklasyczną, tworząc dynamiczny, pełen napięcia dialog pomiędzy tradycją a nowoczesnością. A najpiękniejszym fragmentem tej choreografii okazał się współczesny układ, w którym tańczyli wszyscy. Ich wspólna energia i dynamika były niezwykłe, a jakość wykonania tancerzy – na bardzo wysokim poziomie. Barokowa muzyka doskonale kontrastowała z intensywnym, współczesnym ruchem, tworząc wspólną, niesamowitą dynamikę i idealnie dopełniając przekaz choreografii.
Gianni Melfi – ADAM CELEBRATED
Gianni Melfi zaprezentował tym razem choreografię utrzymaną w baletowym stylu – jako hołd dla twórczości Adolphe’a Adama, kompozytora znanego przede wszystkim z baletów Giselle i Korsarz. Sięgając po mniej znany utwór – fragmenty baletu Orfa, choreograf stworzył precyzyjną, muzycznie dopracowaną kompozycję ruchu. Udowodnił, że klasyka wciąż potrafi zachwycać – może być żywa, różnorodna i pełna wyobraźni. W ramy klasycznego tańca wplótł lekkość, humor i fantazję – co nie jest łatwe w estetyce opartej na takiej dyscyplinie i powadze.
Struktura choreografii przywodziła na myśl układy Balanchine’a – mistrza neoklasyki, znanego z rytmicznych wejść i zejść zespołów oraz klarownego podziału na części, jak w Symphony in C czy Jewels. U Gianniego Melfi również pojawiła się podobna organizacja sceniczna, jednak zamiast chłodnej geometrii, jego praca tętniła życiem, zmiennością i imponującą wielowymiarowością. Kompozycja przestrzeni była również ciekawie przemyślana, poszczególne sekwencje różniły się tematem i tempem, a całość układała się w dynamiczny, pełen emocji przebieg.
Muzyka Adolphe’a Adama zachwyca bogactwem brzmień, dynamiką i wdziękiem – to prawdziwy popis orkiestrowego mistrzostwa. Stworzenie ruchu tanecznego w odpowiedzi na tę muzykę wymagało ogromnej wyobraźni, którą choreograf przełożył na niebanalne rozwiązania ruchowe. Baletowe pas, momentami bardzo wymagające technicznie, tańczone były z imponującą precyzją, także w szybkim, intensywnym tempie. Na szczególne wyróżnienie zasługuje pełen fantazji układ mężczyzn, którzy z wyraźną radością i wzajemną uważnością bawili się wspólnie ruchem. Równie zapadające w pamięć było dynamiczne solo Vanessy Vestity – rytmiczne, ekspresyjne, znakomicie zsynchronizowane z pięknym skrzypcowym solo.
Anna Hop – PRELUDIA PODUSZKOWE
Artystka zaproponowała zabawny pomysł – odę do poduszki. Powstał lekki, finezyjnie skonstruowany układ do muzyki granej na żywo na fortepianie, do utworu amerykańskiego kompozytora i pianisty George’a Gershwina. Z tego połączenia narodziła się zmysłowa i figlarna opowieść choreograficzna, w której ruchy były pełne fantazji – zaczepne, radosne i przepełnione dziecięcą beztroską. Każdy gest był dopracowany, a zarazem naturalny, jakby wynikał z miękkości i intymności wspólnej zabawy. Taniec, pełen delikatności i uroku, eksplorował lekkość i swobodę.
Figlarność tej choreografii wyrażała się w niespodziewanych zwrotach, skokach, wtuleniach i drobnych potyczkach o poduszkę – przypominających dziecięce wygłupy przed snem. Choreografia Anny Hop łączyła finezję z humorem i dowcipnym przerysowaniem, a rytm zmieniał się jak puls kogoś, kto wpadł w wir zabawy – tej najluźniejszej, bez żadnych ograniczeń i wymagań. Z tego powstał zmysłowy żart, taneczna gra, w której wyobraźnia nie zna granic. Pomysły pojawiały się jak błyski – ulotne, ale precyzyjne, jak przebłyski dziecięcej fantazji.
Być może artystka – znana z ogromnej wyobraźni i spojrzenia na sztukę z przymrużeniem oka – zabawiła się także samą ideą, nazywając swoją choreografię preludiami. Jej preludia byłyby wtedy wstępem do większego dzieła – samego snu.
Kristóf Szabó – NOSTALGIA
Kristóf Szabó zaproponował liryczną, głęboko poruszającą opowieść, która od pierwszych chwil wciągnęła publiczność w tajemniczy, tak głęboko wykreowany przez artystę świat. W ten sposób powstała choreografia precyzyjna w każdym geście i sugestywna w każdej scenie. Kristóf Szabó ma wyjątkowy talent do tworzenia emocjonalnych kompozycji, które z niezwykłą wrażliwością oddają to, co głębokie w człowieku, wspierając się przy tym piękną muzyką i sugestywną grą świateł. Choć w jego wcześniejszych pracach język ruchu bywał nie zawsze uchwytny w zamyśle i czasami za bardzo był otwarty na różne interpretacje, obecne Kreacje wyraźnie pokazują, że choreograf odnalazł własny precyzyjny głos choreograficzny.
Choreograf stworzył wnikliwie skonstruowaną opowieść o ulotności chwil, tęsknocie i sile wspomnień, które odciskają ślad w człowieku. Poruszająca choreografia trafiała w samo sedno ludzkich emocji. Jeden z najbardziej zapadających w pamięć momentów był taniec głównego bohatera zestawiony z tańcem grupy tancerzy ukrytych za delikatną zasłoną – tworzyło to wrażenie lustrzanego odbicia – jakby bohater, spoglądając w lustro, widział rozszczepiony na kawałki obraz własnej Jaźni. Ten kontrast budował silny, symboliczny obraz wewnętrznego rozdarcia i pogubienia, jakie czasami doświadcza człowiek potargany tym życiem. To scena, która poruszała swoją intensywnością i psychologiczną głębią.
Sam choreograf wcielił się w postać głównego bohatera, mimo że przygotowywał się do niej Patryk Walczak. Niestety, kontuzja uniemożliwiła naszemu pierwszemu tancerzowi udział w tym występie. Miejmy nadzieję, że ta piękna choreografia jeszcze kiedyś zostanie zatańczona właśnie przez Patryka Walczaka – jako hołd dla jego twórczości i dla pięknej artystycznej współpracy tych dwóch wybitnych artystów. Ta poruszająca choreografia pozostawiła w widzach silne emocje i została nagrodzona owacjami na stojąco.
Antonio Lanzo – SALOME
Wieczór Kreacji zakończył Antonio Lanzo, robiąc to w wielkim stylu. Jego choreografia inspirowana była dramatem „Salome” Oscara Wilde’a. W pałacu Heroda Antypasa, tetrarchy Judei, tańczy Salome – fascynująca, piękna i niebezpieczna kobieta. Tańczy dla Heroda, który oczarowany jej urodą zgadza się spełnić każdą jej zachciankę. A Salome żąda głowy Jana Chrzciciela – proroka, który odrzucił jej zaloty. Upokorzona i owładnięta obsesyjną żądzą zemsty Salome, nieprzywykła do odmowy ze strony mężczyzny, wykorzystuje taniec jako narzędzie zniszczenia.
W choreografii Antoniego Lanzo mężczyźni – słudzy Salome – poruszali się niczym żywe posągi: ich ruchy były stylizowane, oparte na silnych pozach i wyrazistej geometrii gestów, co nadawało im niemal rytualny charakter. Mieli maski zakrywające twarze – ich tożsamość była tu nieistotna, bo stanowili jedynie narzędzia w rękach Salome. Znakomita, zmysłowa Joanna Drabik wiarygodnie oddała obsesję kobiety ogarniętej żądzą zemsty. Choreografia świetnie ukazywała proces uwodzenia i stopniowego wciągania w mroczny świat Salome – od powolnych, subtelnych ruchów jej dłoni, przez zmysłową zabawę delikatną, efektownie układającą się tkaniną, po coraz bardziej kuszące, hipnotyzujące gesty o orientalnym charakterze. Mroczna muzyka dobrze podkreślała temat – egzotyka przeplatała się tu z przepychem i dramatem. Końcowy szalony bieg i śmiech Salome, która otrzymała to, czego pragnęła, były przerażające – niczym ostrzeżenie przed tym, do czego może doprowadzić obsesja, niszcząca siła pożądania i skutki nieposkromionych żądz. To bardzo poruszające dzieło Antoniego Lanzo, który po raz kolejny udowodnił, że jest artystą świadomie budującym narrację ruchem – wyrazistą, pełną emocji i doskonale oddającą klimat jego choreografii.
Podsumowanie
Po niedzielnym wieczorze Kreacji (27 kwietnia 2025 roku) odbył się panel z udziałem organizatorów i choreografów, który poprowadziła Katarzyna Dąbrowska, redaktor naczelna magazynu „Glamour”. Spotkanie było okazją do rozmowy o procesie twórczym i doświadczeniach pracy nad prezentowanymi choreografiami. Dzięki niemu publiczność mogła spojrzeć na taniec z innej perspektywy – jako medium osobiste, poszukujące i nieustannie żywe, i – jak wynikało z wypowiedzi twórców – w polskich realiach wcale niełatwe do realizacji. Zarówno twórcy, jak i publiczność dzielili się swoimi refleksjami – z wyczuwalnym zaangażowaniem i ciekawością po obu stronach. To zamknięcie wieczoru potwierdziło, że Kreacje stają się coraz istotniejszym elementem życia Teatru Wielkiego – Opery Narodowej w Warszawie. Szkoda jedynie, że ten projekt trwa tak krótko – choreografie zwykle nie wracają ponownie na scenę, a niektóre z nich zdecydowanie zasługują na ponowne pokazanie, nawet na dużej scenie Teatru.
PROGRAM KREACJI
IVAN PAL - SWING’A DING!
Muzyka ROYAL CROWN REVUE oraz HAROLD ADAMSON i JIMMY MCHUGH
Kostiumy MARTA LIPIŃSKA
Tańczą MAGDA STUDZIŃSKA i ALAN POLAŃSKI
EUÉNIE HECQUET - O.N.S.
Muzyka KANGDING RAY
Scenografia i światła GRZEGORZ PALUSZEWSKI
Tańczą EUGÉNIE HECQUET i CEZARY WĄSIK
JOANNA DRABIK - BWRSV_263
Muzyka JOHANN SEBASTIAN BACH, ANTONIO VIVALDI, CLAUDIO MONTEVERDI
Taniec barokowy EDGAR LEWANDOWSKI
(reinterpretacja notacji choreograficznej Beauchampa-Feuilleta)
Montaż ścieżki dźwiękowej PAWEŁ CZEKAŁA
Kostiumy EMIL WYSOCKI
Tańczą̨ JULIA ÁLVAREZ, OLIWIA GÓRECKA, PAULINA MAGIER oraz NIKODEM BIALIK, GREGOR GISELBRECHT, RYOTA KITAI i EDGAR LEWANDOWSKI
GIANNI MELFI - ADAM CELEBRATED
Muzyka ADOLPHE ADAM (Orfa, fragmenty)
Kostiumy EMIL WYSOCKI
Tańczą̨ MAR BONET SANS, NIKOLA DWORECKA, WIKTORIA KOTLIŃSKA, VANESSA VESTITA, MICHELA ZANZOTTERA oraz MIKOŁAJ CZYŻOWSKI, MARCO ESPOSITO, DIOGO DE OLIVEIRA, IVAN PAL i ALAN POLAŃSKI
ANNA HOP - PRELUDIA PODUSZKOWE
Muzyka GEORGE GERSHWIN (Trzy preludia)
Pianista MARCIN MAZUREK
Światła ANNA HOP
Tańczą̨ PAULINA MAGIER i JAIME BUSTAMANTE (duet 1.), JULIA ÁLVAREZ i CORMAC MCDONALD (duet 2.) oraz YUME OKANO i DIOGO DE OLIVEIRA (duet 3.)
KRISTÓF SZABÓ - NOSTALGIA
Muzyka FRANZ SCHUBERT, ARVO PÄRT, DIMITRI TIOMKIN
Kostiumy KRISTÓF SZABÓ
Tańczą PATRYK WALCZAK oraz AOI CHOJI, JAEUN JUNG, NATALIA PASIUT, YANA SHTANHEI i KASPER GÓRCZAK, GIANNI MELFI, ROBERTO OLIVIERI, CEZARY WĄSIK
ANTONIO LANZO - SALOME
Muzyka RICHARD STRAUSS
Tekst OSCAR WILDE
Kostiumy EMIL WYSOCKI
Tańczą̨ JOANNA DRABIK oraz NIKODEM BIALIK, PAWEŁDOBRZYŃSKI, CORMAC MCDONALD i IVAN PAL
ZESPÓŁ WARSZTATU
Menedżerowie projektu GIANNI MELFI i KRISTÓF SZABÓ
Koordynator techniczny MAGDA STUDZIŃSKA
Koordynator literacki, redakcja programu ADAM HUCZKA
Koncepcja plakatu GIANNI MELFI
Zdjęcia z prób i promocja REMY LAMPING
Fot. Katarzyna Gmurczyk