Recenzje sztuk teatralnych

Granice obecności. Compagnia Bellanda, Stefano Silvino, 2025-06-23
Wieczór 26 czerwca 2025 roku na Międzynarodowym Festiwalu Tańca Współczesnego Zawirowania upłynął pod znakiem trzech prezentacji scenicznych. Publiczność miała okazję zobaczyć dwa spektakle włoskiej grupy Compagnia Bellanda – „Simposio” i „La Dolce Vita” (w choreografii Giovanniego Leonarduzziego i Lii Claudii Latini) oraz „Ja – Teresa” w choreografii Stefano Silvino. Układy włoskiej grupy wyróżniały się dynamiczną fizycznością, ale prostotą przekazu, natomiast propozycja Silvino – bardziej introwertyczna i trudniejsza emocjonalnie – budowała napięcie wokół kruchej ludzkiej tożsamości, uzależnionej od aprobaty zewnętrznego świata. Zestawienie tych estetyk stworzyło ciekawy wieczór – pełen kontrastów, ale też dopełniających się sposobów opowiadania ruchem o życiu.
Compagnia Bellanda zaproponowała wizualnie lekki, choć fizycznie bardzo wymagający układ – z pięknym, czytelnym przekazem. Ich dwa spektakle – „Simposio” i „La Dolce Vita” – wyróżniały się lekkością wyrazu, która jednak wymagała imponującej sprawności fizycznej. Obie choreografie opierały się na precyzyjnym partnerowaniu, przypominając momentami taneczne zapasy: złożone podnoszenia, wygięcia, miękkie przejścia i nieustanne współdziałanie. Ruchy były płynne, pełne zwinności i zręczności, a zaufanie między tancerzami – wyczuwalne i fascynujące. Tematyka skupiała się wokół miłosnego zjednoczenia oraz potrzeby silnego oddania się drugiej osobie przy równoczesnym poszukiwaniu własnej indywidualności.
W centrum tych choreografii znajdowała się współpraca – precyzyjna, oparta na oddaniu i uważności na siebie. To był rezultat wielu godzin treningów, podczas których każde podniesienie, wygięcie i balansowanie na granicy upadku musiały zostać wypracowane do perfekcji. Mimo fizycznej złożoności i ryzyka – całość sprawiała wrażenie swobody i wspólnej zabawy.
Na scenie pojawiało się wiele akrobatycznych układów, zdecydowanych, mocnych ruchów, ale też miękkich i czułych. Były dynamiczne, płynne przetoczenia oraz nagłe zwroty akcji. Były momenty, kiedy tancerz prowadzący pociągał partnerkę za głowę w tył – gest efektowny, ale też psychicznie wymagający. Tego rodzaju figury, które balansują na granicy komfortu i kontroli, stają się możliwe wyłącznie w relacji opartej na bezwarunkowym zaufaniu, wielogodzinnych treningach i doskonałym zgraniu ciał. To właśnie napięcie między ryzykiem a kontrolą nadawało tym układom niepowtarzalną energię. Ruch zawsze inicjował Giovanni Leonarduzzi, a Lia Claudia Latini odpowiadała na jego impulsy (w przygotowaniu jest również układ z odwróconą relacją partnerów). Partnerka miękko poddawała się prowadzeniu, lecz było kilka momentów, gdy nagle – ku zaskoczeniu partnera – figlarnie wymykała się z jego prowadzenia i kontynuowała ruch samodzielnie. Ta dynamika miała w sobie wiele swobodnej zabawy i niespodzianki.
Oba układy miały podobną estetykę, choć drugi był bardziej zróżnicowany jakościowo. Według artystów stanowił on rozwinięcie pierwszej części, która koncentrowała się głównie na pracy w parterze. Tym razem pojawiło się większe zróżnicowanie poziomów, więcej dynamiki, elementów solowych, a także dialogi i krótkie partie mówione, co wzbogaciło strukturę choreografii. Tematyka ponownie nawiązywała do miłości, jednak tym razem skupiała się bardziej na namiętności, obsesji i konfrontacjach, które relacja potrafi wywołać.
Jedyną wątpliwością może być to, że intensywna praca w tej samej, bardzo charakterystycznej estetyce może prowadzić do powielania schematów. Może warto rozważyć przełamanie tego rytmu – by nie tylko podkreślić rozwój układu, ale także nadać całości większą dramaturgiczną amplitudę.
Mimo to artyści Compagnia Bellanda zachwycali swoimi choreografiami – precyzyjnymi, pełnymi elementów wymagających zwinności i siły. Wzbudzali podziw także tym, co działo się między nimi. Oddanie, z jakim się sobie powierzali oraz zaufanie będące podstawą każdego ruchu, nadawały ich relacji wyjątkową głębię. Ich dotyk – pewny i zdecydowany – miał bliskość, na jaką pozwala się tylko osobie, której się naprawdę ufa. Patrząc na nich, miało się poczucie uczestnictwa w czymś prawdziwym i rzadkim. Pokazywali, że relacja (osobista i zawodowa) może opierać się nie na rywalizacji czy kontroli drugiej osoby, ale na wzajemnym zaufaniu, które nie ogranicza – a przeciwnie – otwiera i rozszerza. To, co działo się między nimi, wykraczało poza ramy choreografii – była to bliskość oparta na zaufaniu, czułe porozumienie, którym potrafili dzielić się z widzami. Zachwycali nie tylko formą, ale i szczerością relacji – pokazując, że naprawdę można współpracować, nie tracąc przy tym swojej odrębności i autentyczności.
Drugim pokazem wieczoru był „Ja – Teresa” – krótki, lecz intensywny układ choreograficzny autorstwa Stefano Silvino, włoskiego artysty od kilku lat mieszkającego i tworzącego w Polsce. Prezentowany fragment stanowił część większej całości i w tej wyizolowanej formie dawał nieco inne przesłanie, niż to, co artyści zaplanowali. W tej krótkiej odsłonie był opowieścią bardzo ciekawą, ale nie do końca zrozumianą, widz mógł sobie zinterpretować ją na różne sposoby. Dopiero późniejsza rozmowa artystów-tancerzy z publicznością wyjaśniła faktyczne przesłanie choreografa. W tym świetle ten układ okazał się bardzo poruszającym przesłaniem.
Tytułowa bohaterka Teresa – udając pewność siebie i wyniosłość, stopniowo traciła zewnętrzne atrybuty, które budowały jej fasadę. I tu pojawił się bardzo interesujący zabieg: tancerka Magdalena Wójcik, ubrana w kostium z papieru, stopniowo podczas ruchu go zużywała i traciła. Bez tych zewnętrznych atrybutów bohaterka stawała się przerażona, naga – w sensie fizycznym i emocjonalnym, bezbronna wobec samej siebie (bo sama nie potrafiła sama sobie dać wsparcia) i całego świata (który zawsze ocenia i wymaga). To obraz świata, który wymusza określone wzorce piękna – a zarazem podpowiada, że tylko spełniając je, możemy liczyć na jego akceptację.
Ruch rodzący się z odsłonięcia był pełen napięcia – oddawał wewnętrzną walkę między tym, co jawne, a tym, co niewypowiedziane. Stefano Silvino opowiedział historię pewnego zdarzenia i towarzyszącego mu stanu kruchej tożsamości – tak delikatnej, że bez maski nie jest w stanie unieść samej siebie. Wykorzystał do tego interpretację tancerki Magdaleny Wójcik – intensywną ruchowo, zaangażowaną fizycznie, a jednocześnie niosącą jej osobisty dystans i wyczuwalną emocjonalną niepewność. Ta rezerwa nie tylko nie osłabiała przekazu – przeciwnie, wzmacniała jego wymowę, podkreślając bezbronność i drżenie ukryte w ciele. Tak powstało poruszające przesłanie. Pozostaje mieć nadzieję, że będzie można zobaczyć ten układ w pełnej wersji – i że całość będzie klarowna i jasno wyrazi siłę swojego niezwykle interesującego przekazu.
Trzy spektakle – i dwie odmienne energie, wrażliwości i sposoby mówienia ruchem. Wieczór ten pokazał, jak różnorodne oblicza może przybierać taniec – od fizycznej ciężkiej pracy, ale lekkości przekazu, po mocną emocjonalnie opowieść o kruchości ludzkiej tożsamości. Trzy różne spektakle pokazały, jak ciało może opowiadać o emocjach, relacjach i życiowych sytuacjach – każdy z innej perspektywy. Interesujące było także zderzenie dwóch odmiennych estetyk – ich wzajemny kontrast i relacja. Choreografia Stefano Silvino znalazła się pomiędzy dwoma układami Compagnia Bellanda. Zmienność perspektywy artystycznej między kolejnymi częściami sprawiała, że każde rozpoczęcie nowego układu było trudniejsze i wymagało od widza większego skupienia. Było to doświadczenie ciekawe, choć niekoniecznie komfortowe, bo obie formy wyrazu były zupełnie inne. Dodatkowo tworzyły one ciekawy dialog wokół granic obecności – pytania o to, jak bardzo jesteśmy w stanie być naprawdę obecni, w zależności od zaufania do siebie, świata i własnej integralności.
Międzynarodowy Festiwal Tańca Współczesnego Zawirowania, Warszawa
Data: 23 czerwca 2025 r.
Pierwszy i trzeci układ: „Simposio” i „La Dolce Vita”
Choreografia i wykonanie: Compagnia Bellanda (Włochy), Giovanni Leonarduzzi i Lia Claudia Latini
Drugi układ: „Ja – Teresa”
Choreografia: Stefano Silvino (Polska)
Wykonanie: Magdalena Agata Wójcik
Fot. Zawirowania / Facebook

Giovanni Leonarduzzi i Lia Claudia Latini - Compagnia Bellanda

Lia Claudia Latini i Giovanni Leonarduzzi - Compagnia Bellanda

Magdalena Agata Wójcik - chor. Stefano Silvino

Magdalena Agata Wójcik - chor. Stefano Silvino