Recenzje sztuk teatralnych

Dziewczynka zamknięta w pudełku - „Lisa”. Teatr Powszechny, Warszawa, 2026-07-11
Sztuka „Lisa” Teatru Powszechnego w Warszawie opowiada autentyczną historię Lisy Montgomery – od dzieciństwa przypadającego na lata 70. XX wieku po jej egzekucję w 2021 roku. Przedstawia dzieciństwo naznaczone wieloletnią przemocą oraz zbrodnię, której dopuściła się w dorosłości. Nie poprzestaje jednak na odtworzeniu faktów. Analizuje mechanizmy przemocy, ich długofalowe konsekwencje i stawia pytanie o źródła ludzkich wyborów. Jednocześnie opowiada tę historię z dużą etyczną uważnością, nie tracąc z pola widzenia emocjonalnego ciężaru wydarzeń.
Spektakl w reżyserii Wiktora Rubina, zrealizowany we współpracy reżyserskiej z Jolantą Janiczak, autorką tekstu i dramaturgii, podejmuje próbę zrozumienia człowieka, nie usprawiedliwiając jego czynów. To niezwykle trudna równowaga, niełatwa do osiągnięcia w teatrze. Wiele przedstawień pokazuje przemoc, część świadomie wykorzystuje ją jako środek oddziaływania na widza. W tym przypadku nie chodzi jednak o samo pokazanie przemocy, lecz o próbę zrozumienia, jak człowiek znalazł się na drodze prowadzącej do zbrodni. Celem nie jest usprawiedliwienie sprawczyni, lecz pokazanie, w jaki sposób kolejne doświadczenia, doznane krzywdy i własne wybory splatają się, tworząc los, z którego niezwykle trudno się wyrwać. To próba odpowiedzi na pytanie, co dzieje się z człowiekiem, który przez lata nie jest traktowany jak człowiek, lecz jak przedmiot.
Spektakl pokazuje dzieciństwo Lisy jako przestrzeń całkowitego pozbawienia bezpieczeństwa. Matka od początku dawała jej do zrozumienia, że jest ciężarem – miała być cicha, niewidoczna i nie przeszkadzać w jej życiu. W dzieciństwie Lisa była gwałcona przez ojczyma i jego kolegów, potem była zmuszana przez matkę do prostytucji. Młoda Lisa nauczyła się tłumić własne emocje, rezygnować z własnych potrzeb, być uległą i cichą. Także małżeństwo okazało się kolejnym etapem przemocy. Mąż znęcał się nad nią fizycznie i psychicznie. Zmusił ją do urodzenia czworga dzieci. Przymusowa sterylizacja pogłębiła jej kryzys psychiczny. W kolejnym związku zaczęła utrzymywać, że jest w ciąży. To właśnie wtedy dopuściła się zbrodni – zamordowała ciężarną kobietę, aby odebrać jej nienarodzone dziecko.
Tak trudny temat wymaga szczególnego języka scenicznego — i właśnie forma spektaklu staje się jednym z jego największych atutów.
Twórcy wielokrotnie rezygnują z dosłowności. W scenie morderstwa zamiast realistycznej rekonstrukcji pojawia się prosty znak sceniczny – jasna plastikowa miska symbolizująca brzuch ofiary. Aktorka w szaleńczym amoku raz po raz wbija w nią nóż. Dzięki tej umowności scena nie traci siły oddziaływania, lecz staje się jeszcze bardziej przejmująca. Paradoksalnie to może poruszać silniej niż realistyczne przedstawienie przemocy. Nie dlatego, że jest łagodniejsze, ale dlatego, że angażuje widza jako współtwórcę znaczenia.
Powtarzający się gest zadawania ciosów można odczytać także jako symboliczny rytuał kanalizowania trudnej energii – próbę oswojenia tego, co niewyobrażalne. Jakby twórcy chcieli uwolnić zarówno aktorów, widzów, jak i całą wspólnotę pamięci od ciężaru tego wydarzenia – nie przez jego wyparcie, lecz przez wspólne przepracowanie go w przestrzeni teatru.
Interesującym rozwiązaniem inscenizacyjnym jest prowadzenie postaci bohaterów na dwóch poziomach. Przykładem może być postać matki Lisy – aktorka grająca tę rolę nie tylko odgrywa jej brutalność wobec córki, lecz jednocześnie komentuje własne zachowanie, odsłaniając sposób myślenia tej postaci i źródła jej okrucieństwa. Ten komentarz funkcjonuje na pograniczu głosu bohaterki i dojrzałej perspektywy twórców. Jest próbą przyjrzenia się mechanizmom działania bohaterów tych wydarzeń z zewnętrznej perspektywy. Zderzenie tych dwóch poziomów nadaje spektaklowi dodatkowy wymiar refleksyjny, wykraczający poza samo odtwarzanie wydarzeń.
Ciekawym rozwiązaniem jest również przełamywanie przez aktorów granicy między rolą a własną osobą. Stają oni obok granych przez siebie postaci i ujawniają własną perspektywę – opowiadają o tym, co wywołuje w nich praca nad spektaklem. Dzielą się także trudnościami związanymi z niektórymi scenami, zwłaszcza tymi wymagającymi przełamania własnego dyskomfortu. Zabieg ten sprawia wrażenie świadomej decyzji reżyserów, którzy zachęcają aktorów do osobistego i pogłębionego zmierzenia się z podejmowanym tematem. Każdy z nich robi to na swój sposób – jedni z dużą powagą, inni z większą swobodą, a nawet fantazją. Dzięki temu trudne sceny zyskują dodatkowy kontekst, a widz otrzymuje przestrzeń, by spojrzeć na nie z większym dystansem.
Ważnym elementem inscenizacji jest również relacja przestrzeni gry z widzem (scenografia – Łukasz Surowiec). Widownię ustawiono wokół sceny, która nie znajduje się na podwyższeniu, dzięki czemu odbiorcy znajdują się bardzo blisko akcji – niemal jak uczestnicy życia Lisy. Niektóre drastyczne sceny pojawiają się na ekranach w formie filmowych, niedosłownych obrazów, co pozwala zachować ich siłę, ale jednocześnie nie przytłacza widza.
Na pierwszym planie sceny znajduje się duże pudełko przypominające dziecięce opakowanie na lalkę – kartonowe, z plastikową szybką pośrodku. To właśnie w nim pojawia się Lisa na początku spektaklu, a pod koniec znika w nim, tworząc mocną klamrę kompozycyjną. Obok znajduje się dziecięce siedzisko do karmienia. Obraz dorosłej aktorki ubranej w różową, lateksową sukienkę stylizowaną na dziewczęcą i siedzącej w tym miejscu wywołuje szczególnie silne wrażenie – zderza dorosłość z utraconym dzieciństwem bohaterki.
Dużą rolę odgrywają także kostiumy Marty Szypulskiej, przywołujące estetykę lat 80. i 90. – kiczowatą, przerysowaną, pełną lateksu, wyrazistych fryzur, krótkich spódnic, lamparcich i krowich wzorów oraz mocnego makijażu. Ten wizualny nadmiar podkreśla świat, w którym funkcjonuje bohaterka.
Rolę przewodnika po historii Lisy przejmuje adwokat, który próbuje zrozumieć jej życie i motywacje. Jego funkcją staje się poszukiwanie znaczeń oraz przeprowadzenie widza przez opowieść, która nie ogranicza się jedynie do samej zbrodni, lecz pokazuje całą drogę, która do niej doprowadziła. Adwokat prowadzi dialog z Lisą, rozmawia z nią o granych scenach i komentuje je. To on otwiera finałową scenę, a jego końcowy monolog rozszerza perspektywę spektaklu, stając się refleksją nad ludzkim losem i uwikłaniem w okoliczności życia. Nie jest jedynie narratorem – w pewnym sensie reprezentuje także widza, który wchodzi w tę historię z pytaniem: „jak mogło do tego dojść?”. Spektakl kończy się pytaniem o nasze człowieczeństwo: nie tylko o to, kim była Lisa, ale także o to, jakim społeczeństwem jesteśmy, skoro takie historie w ogóle się wydarzają.
Bardzo poruszający portret Lisy tworzy Karolina Adamczyk. Aktorka unika jednoznaczności i łatwego wzruszania, ukazując bohaterkę jako osobę zatrzymaną w dziecięcej bezradności, a jednocześnie naznaczoną kolejnymi doświadczeniami przemocy. Wyrazistą kreację tworzy również Klara Bielawka, która z charakterystyczną dla siebie swobodą i wyczuciem przerysowania buduje postać matki – zarazem groteskową, zabawną i przerażającą. Zwraca uwagę także Julian Świeżewski w roli ojczyma. Choć korzysta z karykaturalnego kostiumu i świadomie przerysowanej formy, prowadzi swoją postać z dużą powagą i konsekwencją.
W ten sposób powstał niezwykle mocny i przejmujący spektakl – opowieść o tym, do czego człowiek może doprowadzić drugiego człowieka, gdy odbiera mu godność i zaczyna traktować go jak przedmiot. Twórcy ukazują różne mechanizmy przemocy: z jednej strony ludzi, którzy własne poczucie upokorzenia i braku znaczenia przenoszą na innych (jak pierwszy mąż Lisy), z drugiej zaś tych, którzy stopniowo przekraczają kolejne granice, wykorzystując bezbronność drugiej osoby (jak ojczym seksualnie wykorzystujący dziecko pozbawione ochrony i bezpiecznych granic). Historia Lisy staje się dzięki temu nie tylko opowieścią o konkretnej zbrodni, lecz także refleksją nad fundamentalną wartością, jaką jest uznanie godności drugiego człowieka.
Sztuka zachowuje przy tym intelektualną i emocjonalną równowagę. Nie sprowadza życia bohaterki do prostego schematu przyczyny i skutku. Pokazuje raczej, jak głęboko doświadczenia z dzieciństwa mogą ukształtować sposób przeżywania świata i budowania relacji z innymi, nie przesądzając jednocześnie o przyszłych wyborach człowieka. Historia Lisy nie służy usprawiedliwieniu zbrodni, lecz próbie zrozumienia mechanizmów, które doprowadziły do tragedii. To teatr, który nie wykorzystuje cierpienia dla efektu. Twórcy biorą odpowiedzialność za tę historię – opowiadają ją z empatią, bez taniej sensacji i uproszczonych ocen.
Teatr Powszechny w Warszawie
Spektakl: „Lisa”
Data: 11 lipca 2026
Twórcy
reżyseria – Wiktor Rubin
tekst i dramaturgia, współpraca reżyserska – Jolanta Janiczak
wideo i scenografia – Łukasz Surowiec
kostiumy – Marta Szypulska
światło – Monika Stolarska
muzyka – Krzysztof Kaliski
kierowniczki produkcji – Małgorzata Błasińska, Olga Stefańska
inspicjent – Julia Różańska
strategia komunikacji i promocji – Dorota Wójtowicz
Obsada
Karolina Adamczyk
Klara Bielawka
Michał Czachor
Mateusz Łasowski
Julian Świeżewski
Maciej Cymorek
Fot. Karolina Jóźwiak