Recenzje sztuk teatralnych

Między rytuałem a ciałem, między wspólnotą a indywidualnością – w tym napięciu rozgrywa się balet „Requiem” Opery Krakowskiej, oparty na „Requiem” d-moll Mozarta, jednym z najbardziej przejmujących utworów sakralnych. To opowieść, która zaczyna się w porządku sacrum, a kończy tam, gdzie zostaje tylko człowiek i to, przed czym nie da się uciec.
Trzon wykonawczy stanowi zespół baletowy Opery Krakowskiej, któremu towarzyszą śpiewacy-soliści oraz chór i orkiestra pod kierownictwem Marca Moncusiego. Reżyserem i choreografem spektaklu jest Jacek Tyski.
„Requiem” Mozarta to kompozycja żałobna opowiadająca o nieuniknionej śmierci i sądzie ostatecznym, pełna zadumy, nostalgii i pytań. Mozart buduje przestrzeń sacrum, wspólnoty i rytuału, którą Tyski uzupełnia wymiarem ludzkim. Powstaje w ten sposób balet zakorzeniony w tradycji chrześcijańskiej, a zarazem podejmujący refleksję nad życiem i śmiercią.
Spektakl porusza i imponuje zaangażowaniem wykonawców, choć w niektórych momentach nadmiar postaci na stosunkowo niewielkiej scenie wprowadza wrażenie zagęszczenia, prowadzące do chwilowego chaosu i rozproszenia kompozycji. Muzyka „Requiem” prowadzi spektakl ku podniosłej, jednolitej energii, co wyraźnie odbija się w choreografii. Buduje to spójność, choć momentami pozostawia niedosyt zróżnicowania i kontrastów, które mogłyby pełniej wydobyć dramaturgię. Język ruchowy pozostaje harmonijnie wpisany w muzykę, lecz przez jej monumentalny charakter czasami traci na różnorodności.
Jednocześnie spektakl imponuje zgodnością z partyturą Wolfganga Amadeusza Mozarta oraz dojrzałością przekazu. Choreografia naturalnie wyrasta z muzyki, budując atmosferę głębi i powagi.
Całość dopełniają starannie opracowane elementy wizualne: scenografia (autorstwa Stefanii Chiarelli) i kostiumy (Marta Koncewoj), które precyzyjnie budują przestrzeń przedstawienia, nie przytłaczając. Istotną rolę odgrywają także projekcje wideo (Piotr Bednarczyk) oraz światło (w reżyserii Pawła Murlika), współtworzące sugestywny, estetycznie spójny świat.
Projekcje – proste w formie, a zarazem przekonujące – silnie oddziałują na wyobraźnię: powoli odsłaniające się góry, ulewny deszcz czy chmury sunące ku widzom stają się wyrazistymi znakami. Można je odczytywać jako proces odsłaniania rzeczywistości i pozbywania się iluzji – współgrający z przekazem baletu.
Kostiumy – wizualnie i kolorystycznie spójne – czytelnie różnicują funkcje poszczególnych grup: tancerzy, chóru i solistów-śpiewaków. Każda z nich otrzymuje odrębny język, pozostając jednak częścią całości. Ta wspólnota jest jednym z najpiękniejszych elementów spektaklu – buduje jego siłę i spójność.
Ciekawym zabiegiem jest włączenie chóru i solistów w strukturę choreografii. W pewnym momencie chór staje się jednym organizmem, a każdy, nawet najprostszy ruch tej niezwykłej formy wywołuje poruszające wrażenie. Czasami, zamiast pełnić funkcję komentatora życia, przechodzi we współuczestnictwo, stając się wyrazem idei współodczuwania – jakby wyższa siła, poruszona losem ludzi, chciała ich wesprzeć i dotknąć swoją łaską.
Szczególnie zapadają w pamięć grupowe sceny męskie – pełne energii, zaangażowania i wyraźnej obecności scenicznej – ukazujące, jak naturalnie ta forma ekspresji ruchowej wpisuje się w męską dynamikę.
Najpełniej choreografia wybrzmiewa jednak w duetach i solówkach.
Na tle monumentalnej struktury całości szczególnie poruszający okazuje się duet Maliki Tokkozhiny i Yauheniego Raukutsa – cichy, subtelny i intymny. Stanowi kontrapunkt wobec reszty spektaklu, jest spokojniejszy, bardziej skupiony, odmienny energetycznie. Daje widzowi chwilę oddechu od intensywności widowiska, pozostając przy tym precyzyjnie poprowadzonym i pełnym wrażliwości. To spotkanie dwóch dusz w chwili, gdy wszystko inne przestaje mieć znaczenie. Wprowadza motyw bliskości wobec niepewności życia, zamieniając ideę w doświadczenie – od emocji zakorzenionych w przeszłości ku żywemu spotkaniu dwóch czujących istot.
Z kolei solówka Gabriele Togni, będąca wyrazem duchowego zwycięstwa nad zwątpieniem i wewnętrznym chaosem, porusza pasją i energią. Jego ruch, pełen zaangażowania i oddania, zyskuje niemal mistyczną wagę.
Uwagę przyciąga także Mizuki Kurosawa, zachwycająca subtelnością, gracją i naturalnością ruchu, oraz Matheus Tertuliano – precyzją i siłą tańca.
Do ciekawych momentów choreograficznych, oprócz partii solo i duetów, należą również proste działania wpisane w ruch sceniczny – czołganie się czy zwykły bieg całej grupy. Te elementy, mimo swojej prostoty, niosą silny ładunek znaczeniowy. Zbliżają spektakl do życia, do natury człowieka, a w zestawieniu z patosem muzyki Mozarta tworzą poruszający kontrast.
Balet podejmuje temat żałoby i śmierci, które są nieodłączną częścią ludzkiego życia. Mozart nadaje im wymiar religijny, budując przestrzeń egzaltacji i monumentalności, natomiast Jacek Tyski rozwija tę ideę, nadając jej znaczenie głęboko ludzkie. Ukazuje przeżywanie straty i dojrzewanie jako proces wewnętrzny – nierówny, poszarpany, powracający falami – i właśnie to porusza najmocniej.
Żałoba w codziennym życiu rzadko objawia się wielkimi gestami – częściej przybiera postać zatrzymania, ciężaru ciała i ruchu, który nie dochodzi do końca. W patetycznym ujęciu Sąd Ostateczny bywa przedstawiany jako groźne rozliczenie i kara za grzechy. Tutaj jednak przestaje być aktem osądu, a staje się doświadczeniem konfrontacji z samym sobą – nieuchronnym, którego nie da się zagłuszyć ani odsunąć. Bez nadmiaru patosu.
Ten balet nie musi być odczytywany wyłącznie w tradycji chrześcijańskiej – ma wymiar uniwersalny. To obraz życiowej wędrówki: zmagania z przemijaniem, aż po wewnętrzne zwycięstwo – oczyszczenie i pojednanie ze sobą. Muzyka Mozarta nadaje tym przeżyciom wymiar wspólnotowy i podniosły, lecz najbardziej poruszające okazują się momenty skupione na jednostce – jej ciele, oddechu, ruchu i milczeniu. Wtedy „Requiem” najpełniej wyraża głębię ludzkiego doświadczenia.
Choreografia Jacka Tyskiego podąża za skalą muzyki, budując obrazy zbiorowe, silnie zakorzenione w rytuale. Fascynuje intensywnością i zaangażowaniem zespołu. Najciekawsze okazują się jednak chwile, gdy ta struktura pęka, odsłaniając człowieka – jego kruchość, wewnętrzne zmaganie i potrzebę bliskości. To właśnie w tym pęknięciu ujawnia się piękno i niezwykłość tego baletu.
Opera Krakowska
Spektakl: „Requiem”
Data: 4 kwietnia 2026 r.
Realizatorzy
Kierownictwo muzyczne: Marc Moncusí
Reżyseria i choreografia: Jacek Tyski
Scenografia: Stefania Chiarelli
Kostiumy: Marta Koncewoj
Reżyseria światła: Paweł Murlik
Projekcja: Piotr Bednarczyk
Asystenci choreografa: Gabriela Kubacka, Rafael Rivero Hervis, Alesia Smyrnova
Przygotowanie chóru: Andrzej Korzeniowski, Joanna Wójtowicz
Inspicjenci: Mateusz Makselon, Justyna Jarocka-Lejzak
Obsada
SOPRAN: Katarzyna Oleś-Blacha (2 IV)
ALT: Ewa Menaszek (2 IV)
TENOR: Aleksander Kunach (2 IV)
BAS: Adam Zaremba (2 IV)
Balet – partie solowe
Malika Tokkozhina, Iyo Hataishi, Mariana Morfin-Sanchez, Mizuki Kurosawa, Sofia Manca
Javier Arés Cabeza, Yauheni Raukuts, Gabriele Togni, Matheus Tertuliano, Andrea Zulian
Balet – zespół
Agnieszka Chlebowska, Airi Fatjo, Bożena Kowalska, Greta Krajewska, Anastasiya Krasouskaya, Agata Steinke-Wojtala, Weronika Wilczyńska, Teresa Żurowska, Maja Skowron (uczestniczka programu Balet-Rezydent), Taȉsia Lydia Johanna Lohman (uczestniczka programu Balet-Rezydent), Alef Carvalho, Filippo Penco, Maciej Pluskowski, Flavio Valentino, Fabian von Lindern, Yauheni Yatskevich
Chór i Orkiestra Opery Krakowskiej
DYRYGENT: Zbigniew Graca
fot. Z. Caban